Pożar w Nadleśnictwie Włodawa. Zniszczeniu uległy 33 hektary lasu

Na terenie Nadleśnictwa Włodawa spłonęły 33 hektary lasu. Przyczyny nie są jeszcze znane, sprawę bada policja. Jednak leśnicy przyznają, że wiosna to czas, w którym zagrożenie pożarem w lasach jest duże.

Dwa dni wysokiej temperatury i silny wiatr. Tyle wystarczyło, aby rozpętał się ogień, który spalił 33 hektary lasu na terenie Nadleśnictwa Włodawa. Informacja o zarzewiach ognia w Leśnictwie Matiaszówka zgłoszono około godziny 13:00. Strażacy natychmiast wyruszyli na miejsce zdarzenia, jednak do czasu ich przyjazdu płomienie zdążyły już się rozprzestrzenić. W najgorszym momencie, wystarczyło 10 sekund, aby ogień zajął kolejny hektar. Z żywiołem walczyło siedem zastępów Państwowej Straży Pożarnej oraz 19 zastępów ochotniczych straży pożarnych. Pomagali też pracownicy nadleśnictwa i policjanci. W akcji uczestniczył także samolot gaśniczy Dromader. Pożar ugaszono po godzinie 18, jednak pogorzelisko było nadzorowane przez siedem zastępów straży przez całą noc. Od rana ponownie zaczęto działania związane z dogaszeniem terenu, aby wyeliminować jakiekolwiek szanse na wznowienie pożaru. Jeszcze przez kolejnych kilka dni leśnicy obserwowali teren z kamerami termowizyjnymi.